Kancelaryjne pieczątki od lat związane są tylko z jednym, biurokracją. Jak by się nie starać, nie można ich skojarzyć z niczym nietypowym. Jak łatwo się domyślić, nie działa to na ich korzyść, gdyż jak wiadomo, biurokracja nie jest najlepszym przyjacielem szarego mieszkańca. Każdy może powiedzieć, że stempel to stempel i nie ma odniesienia do świata biurokracji. Jednak zwykła dwukolorowa rzeczywistość może zostać przybarwiona oraz zyskać przyjazne dla oczu kolory. W tym wypadku zbawiennymi kolorami mogą być pieczatki szklane. Ze swoimi fantazyjnymi formami, nieprzerwaną mnogością barw i ogromną gamą odwzorowań niewykluczonych do grawerowania, pieczatki szklane kojarzą się z wyjątkowo przyjemniejszym niż zwykłe uniwersum aparatu państwowego, nie tworzące idei „estetyki”. Zdołają wywołać skojarzenia związane z latami szkolnymi, gdy to pieczątki wycinało się w kartoflach oraz kolorowało je farbami, by w dalszej kolejności odgnieść je na kartce a także pochwalić się następnie swoimi efektami przed rodzicami. Dla osób patrzących z sentymentem na dziecięce lata, pieczatki szklane warto wykreować na kształt pamiętnych kartofli z czasów dzieciństwa. Oczywiście niejedno skojarzenie i wszelka fantazja jest możliwa do wyobrażenia, jako że spiętrzenie form oraz barw jest długi, szeroki i dogłębny, dzięki czemu pieczatki szklane potrafią usatysfakcjonować każdego artystę ukrytego pod kilogramami formalistycznych dokumentów.